Amerykański aktor Gary Busey: Umarłem i przeszedłem na drugą stronę

“Otoczyły mnie anioły. Świetliste obłoki unosiły się wokół mnie. Czułem w tym miejscu zaufanie, miłość oraz bezpieczeństwo, olbrzymią radość jakiej nie zaznamy na ziemi. To w takim właśnie świecie żyją anioły” — tak Gary Busey opowiadał o swoim doświadczeniu śmierci klinicznej we wywiadzie dla “The Guardian.”

Gary Busey (77 l.) – amerykański aktor filmowy oraz telewizyjny. Wystąpił w conajmniej 150 produkcjach, w tym w takich przebojach, jak “Zabójcza broń” czy “Predator 2.”

“Wszystko się zaczęło [w 1988 r. – przyp. red.] od momentu wypadku na moim harleyu. Jechałem wtedy bez kasku i rozbiłem głowę o krawężnik. Następnie umarłem na stole operacyjnym i wówczas było mi dane przejść na drugą stronę – do świata duchowego.”

Troje aniołów przybyło tam do mnie (…) Jeden z nich przemówił androgenicznym [wskazującym na zarówno męskie, jak i kobiece cechy – przyp. red.] głosem i powiedział, ‘że podążam w dobrym kierunku, lecz z uwagi na ciążącą na mnie odpowiedzialność za innych, powinienem zwrócić się do moich przewodników duchowych.’ Po czym dodał: ‘Możesz pójść z nami teraz albo możesz powrócić do swojego ciała’ Z każdym jego słowem czułem ogromną miłość – byłem niczym te małe dziecko, a które trafiło w objęcia brata – toteż dobrze już wiedziałem, że to jest głos samej prawdy.

Prawda natomiast oznacza ‘przyjmowanie do serca prawdziwego zrozumienia.’ To jest prawda Twojej duszy. Powiedziano mi, że nie zostałem jeszcze dokończony na Ziemi. A kiedy słyszysz coś takiego: BUM! Już wiesz o co chodzi. I wracasz z powrotem. Prawda jest najmocniejszym orężem jaki posiadasz.”

źródło: theguardian.com, onet.pl

    Graham

    Redakcja thecontact.org

    Komentarze (0)
    Inline Feedbacks
    View all comments