Wygladało to jakby ta osoba przyszła z innego wymiaru duchowego

(…)Kilka dni temu mój przyjaciel musiał uśpić swojego pieska. Miał on już 18 lat i nagle dostał raka krtani. Było to ciężkie przeżycie dla mojego kolegi. Rok wcześniej ten piesek był chory i nie mógł chodzić, ale udało mi się postawić go na nogi na następny rok.

Dwa dni po uśpieniu pieska gdy medytowałem to ukazał mi się on na wielkiej słonecznej polanie. Tylko w oddali widać było drzewa. Podszedł do mnie i merdając ogonkiem pokazywał, że jest szczęśliwy. Był pełny energii i wyglądał jak młody piesek.
Po chwili zobaczyłem jak podbiega do niego drugi piesek z którym był razem przez kilkanaście lat, ale odszedł wcześniej. On przybył aby przyjaciela przywitać i też był bardzo szczęśliwy. Po niedługiej chwili na horyzoncie ukazał się srebrno świetlisty krąg. Przypominał trochę Stargate. W pewnym momencie wyszła z niego osoba. Wyglądała jak żona mojego kolegi.
Ona także odeszła kilka lat wcześniej. Podeszła bliżej i z uśmiechem patrzyła na witające się pieski. Widziałem, że ona tez przyszła powitać przyjaciela rodziny. Wyglądało to jakby ta osoba przyszła z innego wymiaru duchowego aby pocieszyć tego pieska. Nigdy wcześniej nie zastanawiałem się czy mogą istnieć różne poziomy wymiarów duchowych. Jednak teraz widzę, że taka jest rzeczywistość(…)


Tę historię nasza redakcja otrzymała na drodze korespondencji | Nadesłane przez: Richard G

    Udostępnij
    Korespondencja
    Korespondencja

    thecontact.org