Taka tam drobna refleksja

Do pewnej refleksji skłonił mnie komentarz małżonki odnośnie jej własnego snu. Uznała go za “nic niezwykłego,” ale przy czym ja byłem zupełnie odmiennego zdania.

Bowiem mojej żonie przyśniło się, że oboje rozmawialiśmy o pewnym filmie, gdzie następnie wypowiadane byłoby na głos imię oraz nazwisko głównego aktora. Natomiast już o tym śnie dowiedziałem się w momencie, gdy kolejnego dnia samemu nawiązałem do ów filmu podczas naszej konwersacji. Bo i ot często odwołuję się do różnych produkcji filmowych na potrzeby jakichś własnych przemyśleń.

Ale czy mielibyśmy tutaj do czynienia z “proroczym” snem czy może jednak to był zwyczajny zbieg okoliczności?

Zapewne większości samo pojęcie “proroczy” nieodzownie się kojarzy z Nostradamusem i innym śpiącym prorokiem wieszczącym albo wojnę światową albo katastrofę naturalną. Niemniej tylko dlatego, że sen dotyka z pozoru bardziej błahego tematu, to nie oznacza tym samym, że nie nosi on na sobie znamion bycia snem proroczym lub -jak kto woli- nie spełnia kryteriów do nazwania go wizją.

À propos jeszcze wspomnianego snu. Byłoby w tym wszystkim i coś z gatunku samospełniającego się proroctwa (mocno brzmi!), bo gdy małżonka skończyła opowiadać o tym co jej się śniło, to wówczas świadomie powtórzyłem słowa ze snu, czyli wypowiedziałem imię i nazwisko aktora dodając: “Proszę, oto właśnie sen się spełnił”.

Nic niezwykłego? Być może. Albo może jest tak, że dopóki niezwykłość zdarzeń rozumiemy wyłącznie przez pryzmat własnych wyobrażeń, to dopóty nie dostrzeżemy tego, co może być nam dane dostrzec.

To jest taka tam drobna … refleksja.

    Udostępnij
    thecontact.org
    thecontact.org

    Redakcja

    0 komentarzy
    Inline Feedbacks
    View all comments